Dziś znów wszystko ma sens. Może tylko przez chwilę, może przez przypadek, ale odzyskałam cel. Jakiś. Niemrawe światełko na końcu tunelu, które, oczywiście, prowadzi, ale jeszcze nie oświetla całej drogi. To nic. Nie boję się, bo nie jestem sama, już nie. Zyskałam nie tylko towarzyszy w tej podróży, ale także prawdziwych przyjaciół, coś głębszego niż tolerancję czy sympatię. Miłość. Uczucie, które znam, które wyciska mi na ustach uśmiech i wprawia ciało w drżenie. Mam przy sobie tych, którzy mnie kochają, każdy na swój sposób, każdy doskonale. I znów jestem szczęśliwa, ale tym razem jest to uczucie łatwiejsze, przeżycie już nieomal jedynie wewnętrzne. Dobre i ciepłe, i znów... słodkie. I wiem, jak mam się nim dzielić, by nikogo nie ranić. Wiem, kto będzie chciał go ze mną smakować. Wykorzystam tę wiedzę.
Make it happen:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz