piątek, 22 marca 2013

Dziś nie ma Romy i nie ma mnie. Nie istnieje wczoraj. Nie ma jego, jej i świata. Coś jest, ale jeszcze powstaje, jeszcze ewoluuje, jeszcze nie jest określone. Więc chyba jednak nie istnieje. Coś boli i coś ciśnie się do oczu, coś kołacze w głowie i coś brzęczy w uszach, ale to wszystko to... nic. Bo nie ma mnie. Nie chcę dziś być. Na pewno nie teraz.
Jestem niezła z matmy. Radzę sobie ze skomplikowanymi obliczeniami i znam najróżniejsze twierdzenia, potrafię wyprowadzać dowody i tworzyć na własny użytek potrzebne wzory. Okazuje się jednak, że to bardzo niewiele w porównaniu do ich wyszukanej matematyki, która rządzi się własnymi prawami. Nie istnieje w niej znak równości, a plus to wcale nie plus, a raczej jakaś kosmiczna potęga. Nie ma ułamkowych kresek i pierwiastkowania. Coś jest, ale właściwie bez logiki, bez tej podstawy, która tworzy naukę. W tym wszystkim ja - zagubiona, licząca nieporadnie na palcach, pocąca się nad prostym: 1+1. Bo to wcale nie jest takie oczywiste.
Nie ma dziś mnie. Stworzę się.


Ścieżka:


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz