Dziś jest jeden z tych dni, gdy czuję się samotna i wiem, że nic nie mogę z tym zrobić. Moje przyjaciółki toną w ramionach swoich mężczyzn, dosłownie lub w snach na jawie, uśmiechając się z rozmarzeniem i nie myśląc o mnie. Nie poświęcając mi ani jednej myśli... Czuję, że to założenie błędne, bo przynajmniej dwie z nich myślą o mnie teraz. Wiem, że jestem dla nich ważna, ale i tak jestem zazdrosna o ich towarzyszy, którym powierzają coś więcej, niż mi. Ja mam ich sekrety, rozterki i problemy. Oni mają ich ciała, ich dusze, ich bezwarunkową miłość... Właściwie nie wiem, czego im zazdroszczę, bo przecież doceniam to, co mam i naprawdę lubię to, co mam. Lubię tequilę, zumbę i stolik przy oknie w LSC. Lubię smsy, wielogodzinne rozmowy przez telefon i te nad filiżanką aromatycznej kawy. Więc chyba nie chłopakom zazdroszczę, a dziewczynom właśnie. Bo mają komu oddać swe ciała, dusze i bezwarunkową miłość. A ja nie. Ja jestem sama, samotna, w tej chwili nawet trochę opuszczona, ale... to minie. Jutro znów będę miała moje przyjaciółki i znów będę mogła się uśmiechać, śmiać i na głos zastanawiać, jak to będzie w Paryżu...
Kocham.