sobota, 24 sierpnia 2013

Dziś czuję się szczęśliwa w nowy, zaskakujący sposób. Przeżyłam dziwną i kompletnie zakręconą noc, którą będę pamiętać już zawsze, a samo to jest ogromnym wyczynem. Ona i jej chłopak. Alko i przyjaciółka. Bałam się, ale ona była przy mnie, a on był spokojny, cały czas uśmiechnięty, wyrozumiały i po prostu miły. Było mi dobrze, bo mogłam robić wszystko, na co miałam ochotę. Jestem młoda i poczułam to, choć smak na języku już teraz nie jest tak przyjemny, jak był jeszcze kilka godzin temu. Ale cieszę się, że to zrobiłam, bo zawsze chciałam spróbować wszystkiego. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce, prawda? Tak do tego podeszłam i nie żałuję, przynajmniej jeszcze nie, bo w poniedziałek porozmawiam z nią i być może dowiem się czegoś, co to zmieni. Ale teraz mam ochotę leżeć w łóżku i wspominać wszystkie wspaniałe noce w jej towarzystwie. Te, kiedy kochanie jej bolało, ale przede wszystkim te, gdy miłość do niej okazywała się najcudowniejszym, co mi się przydarzyło. Wczoraj w nocy kochałam ją szaleńczo, całym moim sercem, nie obawiając się niczego, a to, wbrew wszystkiemu, wcale nie bolało. Było mi dobrze... Tak chcę pamiętać ten wyjątkowy wieczór, długą noc i przedziwny poranek.
A więc Łeba ma swój ciąg dalszy. To, co się tam wydarzyło, jest już nasze i nic nie może tego zepsuć. Budujemy kolejne warte zapamiętania chwile, razem, silne, piękne, niepowtarzalne. Jesteśmy takie, wiem to, bo w nocy mówiła rzeczy, które to potwierdzały. Ona jest śliczna, mi mówi, że jestem śliczna, a gdy tak mówi, ja jej wierzę, choć śmieję się i droczę, twierdząc, że kompletnie zgłupiała. Albo gdy mówi mi, że mnie kocha, a ja odpowiadam, że ja ją bardziej... To powtarzamy za każdym razem, a gdy rozłączam się, chcąc, by stanęło na moim, słyszę jej dźwięczny śmiech i wszystko w jednej chwili staje się dokładnie takie, jakie powinno. Bo kocham ją, jak nikogo innego, ufam jej, jak nikomu innemu, przeżyłam z nią tyle, co z nikim innym. I wiem, że ja jestem dla niej tym samym, a ta świadomość jest budująca, rozkoszna, cudowna... O niej marzyłam przez lata. Mam ją i chcę ją doceniać. Wierzę, że potrafię. Wierzę, że ona to czuje.
Ta noc zostanie z nami. Uwielbiam tę pewność.



Dopisek: już wiem, że nie chcę, by męczyła się z podziałem czasu między mnie i niego, by musiała wybierać, wahać się i złościć. Chcę, żeby była prawdziwie, głęboko szczęśliwa, a to widziałam w każdym jej ruchu, gdy szykowała się do snu w ramionach ukochanego mężczyzny. Nie odbiorę jej tego, nigdy.